Zrobiło się ciut cieplej, ale nie na tyle, żeby wszystko zaczęło pływać. I dobrze, bo idą kolejne mrozy, niech już nie odmarza tylko po to, żeby za chwilę znów zamarzać.
Wyjazd poranny, bo niestety do pracy trzeba było :(
Trasa tym razem wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Hetmańska - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Babki - Czapury - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński- dom - dojazd do pracy.
Generalnie było szaro i buro, ale nagle pojawiło się słońce. Szok i niedowierzanie :) Reszta droga wyglądała tak, choć w samym mieście ulice były całkiem przejezdne. Dębina w śniegu też :) Ze zwierzaków kormorany, jedna nurogęś oraz sarenki. Nawet do roboty zdążyłem. Na styk, ale jednak :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"