No ale jakoś przejechałem, mimo że w gratisie był paskudny wiatr i momentami lekko prószący śnieg. Dzisiaj dla bezpieczeństwa pokręciłem Czarnuchem.
Trasa kombinowana, bo inaczej bym nie zdążył: Dębiec - Hetmańska - Wartostrada do końca i z powrotem - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom - dojazd do pracy.
Wartostrada jeszcze nie do końca ogarnięta, mieszanina piasku i lodu. Ale od biedy da się nią poruszać.
Wypatrzyłem pod katedrą zasypiającą czaplę, a do tego kurkę wodną i kormorany. Wspomniana Wartostrada, a poniżej rowerówka z Dębiny i udokumentowanie upału.
U mnie było tak z samego rana, około południa już odrobinę cieplej, co nie zmienia faktu, że to jedna z chłodniejszych zim na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"