Wpis na zasadzie CTR-C + CTRL-V. W sumie gdy czasu brakuje na wszystko, takie się przydają :)
Znów powolne i ostrożne turlanie się szosą, bo słonecznie i pięknie, ale na drogach jeszcze warstwa niepewności w temacie przyczepności.
Dzionek sponsorowali emeryci i inwalidzi, którzy dokładnie przede mną postanawiali wykonać misję przejścia na drugie strony ulic, w ilości hurtowej. Do tego wszelkiej maści śmieciarki, autobusy akurat wyjeżdżające z zatoczek, te klimaty. Średnią miałem "ustawioną: już na starcie.
Piękna jak zwykle Dębina odwiedzona: Przy niej, na Warcie, kormorany... ...a dalej na polach panie bażantowe. Dystans z dojazdem do pracy, już Czarnuchem.
Komentarze (1)
Świetny główny kadr, ptasie stada też wpadają w oko ;) U mnie lodu z koleinami pełno na odcinkach, gdzie słońce niezbyt dociera swoimi promieniami i tam nawet piechotą przejść jest problem.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"