Kolejna pracująca sobota, niestety. No cóż, nie ma lekko, ktoś robić musi.
Na drogach bez syfu, syf też powoli znika z Wartostrady, choć tam aktualnie bardziej sytuacja przypomina Saharę przez zalegający piasek. Ale przynajmniej lód odpuścił.
No i najważniejsza informacja: na rzece Cybinie w Poznaniu zadomowił się bielaczek, przybysz z północy :) Piękny jest. A do tego wysyp kormoranów i czapli, w tym jedna biała. Magia :) Ogarnięta Wartostrada i mglisty klimat na kładce berdychowskiej. Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (2)
Ciekawa ta ptaszyna :) U mnie nadal na gruntowej drodze w pobliżu Michaliny lodowisko, chyba przed kolejnymi prognozowanymi sobotnimi opadami śniegu nie zniknie...
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"