Minus dziesięć w momencie startu, potem o stopień mniej. Fajnie było :)
Naprawdę - wolę taki mróz niż klimaty trzydzieści plus. Odpowiedni ubiór i jest w miarę ok, choć oczy zamarzają :) Ale przynajmniej nie roztapiam się na asfalcie.
Wyjazd Heksą. A taka ładna i czysta była... No ale cóż.
Trasa z musu w tę i z powrotem, bo zaczęło śnieżyć i poza miastem zrobiło się średnio komfortowo: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Starołęka - Czapury - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom - centrum.
Walki o średnią nie było, raczej czasem o pion :)
Rozlewiska poznańskiej Głuszyny jak zwykle rządziły: Wspomniane drogi: Na Warcie natomiast na dobre rozgościł się śryż: Ze zwierzaków skromnie - bogatka. Dystans z dojazdem do pracy.
No i raz jeszcze wspomnę, że fajnie było. Temperatury mi nie straszne, oczywiście do momentu, gdy pojawiłby się lód lub ostry śnieg. Wtedy odpuszczam.
Komentarze (3)
Dwa razy w życiu byłem na wycieczce poniżej -10, trochę już to masochistyczne. Fajnie wygląda sryż na Warcie, na Odrze pewnie mam to samo. Może podjadę :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"