A najbardziej mi się podoba, że mogę kompletnie przestać myśleć o czasie i średniej w taki wolny zimowy dzień, gdy sporą część trasy stanowią drogi gruntowe. Szczególnie, że napęd już ostro mówi jeść, ale nie ma sensu się za to zabierać w tej chwili, tym bardziej, że samo czyszczenie roweru zajęłoby mi pół dnia.
Wyjazd późny, po kawce i zrobieniu herbaty do termosa :)
Trasa to tak jak ostatnio kombinacje. Na Dębinie byłem dwukrotnie. Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Dębiec - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Fabianowo - Świerczewo - Dębiec - Las Dębiński - dom.
Fotki: Na deser najnowszy dębiecki mural od Kawu :) Idą srogie mrozy, jeszcze nie jutro, ale jakoś od czwartku. Trzeba będzie trochę zluzować.
Komentarze (2)
Przynajmniej zimą jest jakieś urozmaicenie od normalnego stylu jazdy :)) Świetny pakiet fot!
To u nas srogie mrozy (znaczy dwucyfrowe, przynajmniej z rana) od wczoraj, toteż wreszcie można było spokojnie pojeździć i nie babrząc się w brei, bo już nic nie płynie ;-) Rower wymyłem i nasmarowałem po zeszłorocznych i noworocznej babraninie i jakoś mi go było żal na solankę :-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"