Dzisiaj wiało chyba jeszcze mocniej niż wczoraj. Jeśli to w ogóle możliwe. Kilka razy mnie nawet przesunęło bardziej w lewo przy bocznym podmuchu. Ładnie się ten rok zapowiada...
Średnia jeszcze gorsza. I tak cudem wyciągnięta.
Wyjazd poranny, bo niestety poniedziałek, wrrrrróććć, piątek pracujący :)
Trasa taktyczna, z nawrotką, żeby zdążyć przed zapowiadanym śniegiem (nie udało się to do końca): Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Komorniki - Plewiska - Poznań - Las Dębiński - Starołęka - Czapury - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Jak zwykle plusem minusa były chmury, tutaj nad klasykiem: Ze zwierzaków jedynie znajome stadko sarenek. No i tyle . Dystans z dojazdem do pracy, już Czarnuchem, bo zaczął prószyć śnieg.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"