Wyjątkowo ładnie dzisiaj było, muszę przyznać. Słońce, bez opadów, z fajną temperaturą. Taką jesień to ja rozumiem :)
Musiałem odespać, więc dzionek spokojny, tym bardziej, że grobbing udało się wykonać już w tygodniu, czyli ominęło mnie największe szaleństwo, choć oczywiście - jak to w tym dniu - postałem w korkach pod cmentarzami i minęło mnie wielu kretynów.
Wypatrzyłem liska w oddali na poznańskiej Głuszynie. W Kamionkach znów wylało. Nowa kretyńska śmieszka obok Borówca... niewidoczna. Oczywiście kto by się przejmował czyszczeniem? :/ Jednak generalnie było spoko :)
Komentarze (4)
Lisek ładny, w mojej okolicy są, ale takie chude, sponiewierane :) DDR nie do użytku, więc bezstresowo można drogą ;)
Widać że lisek już mocno poza zasięgiem. Fajnie że u Ciebie coś wylewa, bo u mnie susza hydrologiczna. Na tej ddrce można zwyczajnie fiknąć, zwłaszcza jadąc na parówkach..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"