Niedziela, więc... aktywnie. Tym razem społecznie. Odpocznę sobie w trumnie, a co :)
Wyjazd koło dziewiątej, na start radosne plus cztery, finalnie chyba z maks siedem. Ale za to słońce, więc luz.
Trasa tym razem wschodnia, bo już mnie zmęczyły pola na zachodzie: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Szczytniki - Kamionki - Borówiec - Kamionki - Daszewice - Babki - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Jesienne poranki to magia, szczególnie na Dębinie :) W końcu trafiłem znów na sarenki. Bardzo dzisiaj rozbrykane :) A po południu protest w słusznej sprawie.
Komentarze (3)
Klimacik Dębiny przedni, a na to rozbrykane stado aż miło rzucić okiem ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"