Jedyny plus tego dzionka był taki, że nie padało. Jeszcze. Bo kolejne dni zapowiadane są jako idealne na rower wodny.
Trasa północno-zachodnia: Poznań - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Swadzim - Sady - Kobylniki - Napachanie, a powrót swoimi śladami.
Gwiazdą dnia została sójka, uchwycona jakoś na drugim kilometrze, a potem już absolutne zero. Jeszcze smętna rowerówka i tyle. Dystans z dojazdem do pracy.
... "kolejne dni zapowiadane są jako idealne na rower wodny", czyli spodziewamy się u Ciebie fotorelacji z wodnego kręcenia/przeprawiania się tak jak ja to kiedyś zrobiłem - foto 1, foto 2 ? :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"