Nie powiem, tytułowego gluta akurat w sierpniu się nie spodziewałem. Zima, wiosna, jesień - tak, to czasy na skrócone dystanse. Ale lato? No ale cóż, jest jakie jest.
Pewnie wykręciłbym jedyny słuszny dystans, gdybym miał czas. Niestety, musiałem pojawić się w pracy, czyli mamy kolejny dowód na to, że robota to samo zło :)
Wyjazd w lekkiej mżawce, która potem zamieniła się w solidny deszcz. Wróciłem cały mokry i wolałem już zrobić sobie spacer do centrum niż dojechać tam jak po wizycie w basenie.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"