Kilka minut po zrobieniu tego zdjęcia zaczęło padać. Na szczęście tak na letnio, więc dało się to przeżyć. Z drogi tylko jedno ujęcie myszołowa. Za to na spacerze po Dębinie udało się wypatrzeć małą niebieską kropkę - zimorodka :) Dystans z dojazdem do roboty, Czarnuchem.
Komentarze (6)
Nadrabiam dopiero, więc wiem, że już u Ciebie odżył - super :)
Gratulacje za zimorodka! U mnie trochę słońca było do południa, trochę pokropiło, zagrzmiało w oddali i po południu, jak człowiek musiał jechać do pracy było idealnie na rower...
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"