To, co miało przyjść w weekend, przyszło w poniedziałek. Czyli deszcz. Fuj.
Miałem jeszcze jeden dzień wolnego, więc najpierw odespałem urlop, potem zrobiłem zakupy i czekałem czy opady przejdą. No nie zanosiło się.
W końcu jednak stały się na tyle niewielkie, że postanowiłem ruszyć. Oczywiście niedługo potem zrobiło się znów konkretnie, ale skoro już ruszyłem...
Trasa kombinowana: Dębiec - Świerczewo - Fabianowo - Plewiska - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Wysogotowo - Skórzewo - Junikowo - Kopanina - Świerczewo - Dębiec - Dolna Wilda - Wartostrada do końca i z powrotem - Hetmańska - Dębiec.
Zdjęć mało, bo wiadomo :) Ale kilka wpadło, w tym ze zwierzaków czapla i ślimak jako podsumowanie średniej. Bo nie tylko lało, ale też wiało jak cholera.
Komentarze (3)
Kolzwer - dzięki w imieniu ślimaka :)
Roadrunner - hehe, no nie da się, dosłownie, ukryć :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"