Mimo że wiedziałem, iż będzie dzisiaj rzeź temperaturowa, to nie mogłem odpuścić okazji na odespanie. Po sześciu dniach w robocie była to potrzeba bardziej niż egzystencjalna.
Udało się, jakby ktoś pytał :)
Finalnie wyjechałem późno, bo przed jedenastą. Przezornie ubrany na jasno, żeby umrzeć, ale mniej :)
Trasa kombinowana, najpierw na północ, a potem na wschód: Dębiec - Dolna Wilda - Hetmańska - Wartostrada wschodnia do Hlonda - powrót do Hetmańskiej - Starołęcka - Minikowo - Starołęka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Win XP wciąż zainstalowany :) Dowód na rzeź: Trochę kadrów znad Warty: Niedaleko ICHOT-u pojawiły się nowe murale autorstwa Neptuna 471. Zacne. Jeszcze wypatrzona tutaj... ...czapla... ...oraz samochód, który bardzo chciał być rowerem. Tak, na Wartostradzie. Największy plus wśród tych minusów wynikających z temperaturowych plusów - nie wiało mocno, więc mimo sporej ilości pauz podczas jazdy udało się ogarnąć średnią w miarę mniej żałosną.
PS. BS-a postaram się w najbliższych dniach nadrobić :)
W taki dzień, przy tych muralach można się zastanawiać, czy za bardzo w główkę nie przygrzało, że zaczyna się oczach dwoić... a nawet troić i ogólnie tracić ostrość ;-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"