Z atrakcji tylko dwóch kretynów, a w sumie to jedna kretynka-gazeciara oraz koleś, który nie wiadomo czemu nagle dał za mną ostro po hamulcach. Pewnie chciał wyprzedzać przed łukiem, ale w ostatniej chwili się rozmyślił. Pół wsi pukało się w głowy.
Ze zwierzaków błotniaki, w tym jeden ze śniadaniem. No i czapla. Rowerówka z wyjątkowo jasnego klasyku. No i znalazł się miłośnik opisywanej już śmieszki w Palędziu :) A, niech stoi, nawet całymi dniami, mi w to graj :) Dystans z dojazdem do pracy, ale na Czarnuchu, bo prognozy na wieczór niepewne.
EDIT: dobrze zrobiłem, bo wracałem w burzy.
A BS-a zapewne zacznę nadrabiać (chyba) jutro.
Komentarze (6)
Czyli awarie się na coś przydają :)
Ja używam i zegarka, i licznika i jeszcze jakichś apek. Lepiej mieć kilka źródeł informacji o sobie :)
No niestety, dość sporo osób już się z BS-a wymiksowało, takie czasy... Ale nie pozwolimy mu umrzeć :)
Ponownie to już było ;) od kiedy wróciłem do licznika zamiast zegarka, BS wróciło do łask. Cieszy to, że większość z Was nadal kręci i wrzuca tutaj tego efekty.
Kolzwer - dzięki :) Ach, jak mi się marzą busy blokujące wszystkie śmieszki... :)
Lapec - polecam okulary z tym "nie wiało", hehe :) Ja już mam nowe, na to akurat nie pomogły, ale... :) Dokładnie, mógł zabić, ale postanowił być dobrym panem, szacun :)
Piotras - hehe, to mógł być Błotniak Express, niekoniecznie danie na miejscu :) Witam ponownie na BS!!!!
Błotniak sporą zdobycz uchwycił, dobre ujęcia! Pogoda ostatnio taka mało przewidywalna, u mnie jedne pogodynki mówiły o burzach, inne nie, na radarze coś się tworzyło, a po kilkunastu minutach rozmywało i finalnie za dnia obyło się bez opadów oraz burz.
Na widok tego busa na śmieszne przypomniała mi się ta ddr, którą ostatnio jechałem do rodziny - to był dzień wywozu odpadów, na całej długości tej ddr kubły :))
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"