W sumie miałem spać dłużej, ale przed ósmą obudził mnie specyficzny dźwięk parowozu (do torów mam z mieszkania w linii prostej kilkaset metrów), co nie mogło pozostać bez konsekwencji, czyli odpalenia w telefonie informacji o co chodzi. No i olśnienie - przecież to dzisiaj słynna wolsztyńska Parada Parowozów! A słyszany dźwięk to przyjazd do Poznania jednej z lokomotyw, która pociągiem specjalnym miała zawieźć chętnych na imprezę.
Okazało się, że lekko po dziesiątej Pt45-65 będzie wracał przez Dębiec i od tego zacząłem dzisiejszy wyjazd. Podjechałem pod sprawdzoną miejscówkę i uchwyciłem co mogłem. Niestety klasycznie w tę stronę zawsze węglarka jest z przodu.
Trasa to klasyk zachodni: Poznań - Luboń - Wiry - Komorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcie -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wiało, klasycznie, mocno.
Rowerówka dzisiaj z Trzcielina...
...w którym kawałek dalej wypatrzyłem błotniaka stawowego.
Były też, hmm, raczej nie pszczoły. Szerszenie?
Jadąc przez Konarzewo zobaczyłem mecz tamtejszego Orkana z Gromem Wolsztyn (przypadek?). A że miałem chwilę czasu, to zjechałem i porobiłem parę fotek (tu kilka, więcej znalazło się potem na
FB Orkana) i widziałem jedną bramkę. Finalnie było ich... dziewięć :)
No i jeszcze krótki filmik z przejazdu parowozu.
Trochę się dzisiaj działo :)
Komentarze (9)
Granica WPN-u jest zaraz za Lisówkami, więc blisko :)
Jeszcze jakaś rzeka i Park Narodowy w pobliżu by się przydały :P
Kiedyś jak kręciłem po okolicach Poznania, to stałem na przyjeździe jak jechał parowóz. Długo czekałem (nie zdając sobie sprawy na co), a na końcu ... nie żałowałem. Zrozumiała pobudka ;)
Ja bym obstawiał raczej pszczoły, na szerszenie, to chyba za dużo... kiedyś nam taki rój nadleciał nad miejsce gdzie akurat zalegaliśmy i musieliśmy się szybko ewakuować.
Marecki - hehe, no aż tak dobrze nie ma, parowozy jeśli jeżdżą aktualnie, to tylko jeden dzień w tygodniu, w soboty, a przez ostatnie kilka miesięcy była posucha, bo PKP oszczędza na tym, co zacne. Ale chyba idzie ku lepszemu. Dębina to faktycznie coś wyjątkowego, ogródka nie mam, do tego na nim się nie znam, ale może wkleję w którymś wpisie coś oddolnego z Dębca, za co tym bardziej szanuję ludzi z tej dzielni :) PS. o średnią już dawno nie walczę, wlokę się :)
Kolzwer - nie powiem, byłem sceptyczny wobec Dębca, dzielnicy złą sławą owianej, ale teraz nie zamieniłbym tego miejsca na żaden inny - do lasu metrów kilkaset (wiadomo!), do torów to samo (a kocham dźwięk przejeżdżających pociągów), do tego wszędzie zielono, a zimą krukowate widziane z okna... No nie ma lepszego miejsca w dużym mieście :) Dzięki!
To mieszkanie w słusznym miejscu zlokalizowane, jak blisko kolejowego szlaku :) Dobre ujęcie parowozu, jakoś 11 lat nie byłem już na wolsztyńskiej paradzie, może w przyszłym roku mi się uda. Gratki za błotniaka!
Chłopie, Przecież ty wszystko masz pod nosem, Dębina, kolej z parowozami. ? Jeszcze się okaże że ogródek masz, tylko ze względu że walczysz o średnią nie masz czasu w nim porobić :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"