Kolejny dzionek spod znaku: byle do wolnego. A że wolne już jutro, to człowiekowi sympatyczniej na duszy :)
Wyjazd późno, po dziewiątej, ale o dziwo z zapasem czasu. Przydał się, bo wiało wciąż paskudnie, a ja kopać się z koniem, czyli walczyć, nie zamierzałem, tylko spokojnie, krok po kroczku emerycko kręciłem.
Pewna kropka wysoko na niebie mnie w pewnym momencie zaintrygowała. Kropką okazał się myszołów. Inna kropka już bardziej statyczna :) Oczywiście najważniejsza Kropa czekała w domu na spacer :)
Rowerówka z coraz wyższej trawy... ...a na koniec wrona siwa z Dębiny. Nawet typowo miejskie ptaki wiedzą, że ten las rządzi :) Dystans z dojazdem do pracy.
Kolzwer - dzięki, on co chwile mnie zaskakuje tym maskowaniem :)
Marecki - a tu zaskoczę, ten nie jest z Dębiny, ale znając chore misje różnych "łowców obcych" świadomie już nigdzie nie wklejam informacji o miejscówce :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"