Na początek jedyny przyrodniczy sukces, bo straszna posucha się trafiła, nawet tam, gdzie zawsze było na bogato. Powód? Kajakarze, którzy darli ryja nieziemsko i wszystko wystraszyli. Jedynym odpornym był srokosz. Trochę spacerku sobie zrobiłem po miejscach znanych i kultowych. Jeszcze kościół w Rogalinie... ...oraz polska myśl techniczna: objazd ronda z... lewej, bo śmieszka w Świątnikach jest po prawej... Do tego załamało mnie jeszcze kilka rzeczy, ale nie mam siły już dzisiaj o tym pisać. Chory kraj.
BS-a nadrobię późno wieczorem lub jutro.
Komentarze (4)
Marecki - dzięki, to też mój pierwszy :) No niestety, ludzkość czuje zew przyrody, będzie śmierdziało grillem :/
Kolzwer - dzięki :) Mi się już nawet nie chce pisać o kolejnych absurdach autorstwa województwa, ten krawężnik to mały pikuś... Aż się odechciewa jeździć rowerem...
Lapec - no właśnie, przecież jakieś dwa lata temu była remontowana, przy takim argumencie nawet autostradę by przesunęli :P
Widoki nad wodą przyjemne, a srokosz świetnie uchwycony! Pomijając już sam śmieszkowy twór, mnie rzuca się w oczy już to, że krawężnik na ten podjazd też nie obniżony..
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"