Miałem dzisiaj szczęście - mimo wewnętrznego lenia, który jak zwykle mnie spowalniał z wystartowaniem, udało mi się to, co w tytule: zdążyć przed deszczem. Zaczęło padać kilkanaście minut po powrocie. No cud :)
Zrobiło się zdecydowanie chłodniej, a wiatr zmienił kierunek na północny, mocny i zimny. Jesień idzie!
Trasa kombinowana: Dębiec - Las Dębiński - Hetmańska - Wartostrada do Hlonda i z powrotem - Hetmańska - Starołęcka - Starołęka Mała - Minikowo - Starołęka Wielka - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Na Cybinie, niedaleko Wartostrady, wypatrzyłem pięknego bażanta... ..oraz czaplę. Poza tym wszechobecny jest już rzepak... ...a ulubione aleje pięknie zielone. Do pracy rowerem nie jechałem.
Komentarze (4)
Dzięki, no i nie ma co ukrywać - takie małe zwycięstwa cieszą i zaskakują :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"