Jeszcze jeden, i ostatni na długi czas dzionek wolny, więc odsypianie na zapas :)
Wyjazd po jedenastej, początkowo w aurze pochmurnej, potem już słonecznie, ale nie za gorąco, czyli spoko. Szkoda tylko, że klasycznie wiało ciągle w pysk.
Rzepak już rządzi. I "pachnie" :) Odwiedziłem koniec świata :) Ze zwierzaków błotniak stawowy bardzo wysoko na niebie... ...oraz już zdecydowanie bliżej dzierlatka ze śniadaniem. Jutro powrót do pracowniczej rzezi :/
Marecki - oj, brakowało tego deszczu. A dzierlatki uwielbiają kryć się na polach albo, tak jak ta, wysiadywać na płotach przy drogach szybkiego ruchu. Wypatruj, pewnie i u Ciebie są :)
JPbike - hehe, nie, póki ten rower jeszcze jeździ, mam zamiar kontynuować tradycję, ale może kiedyś wywiozę z góry któregoś z mniej emeryckich dwóch kółek :)
Skromnie zapytam czy ten powrót do pracowniczej rzezi oznacza że rozpoczynasz odkładanie kasiorki na nowy rower, który zastąpi tego emerytalnego górala znanego z rudawsko-karkonoskich tras ? :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"