Było tak paskudnie, że nawet nie chciało mi się zatrzymywać. Ale skoro polowała gdzieś na polu pliszka siwa... ...i przechadzały się żurawie... ...to trzeba było :)
Klasyk szary jak cholera. Żeby wpis był chociaż trochę kolorowy - rudzik z Dębiny. Dystans z dojazdem do pracy.
Dla tej pliszki fajnie, że jednak się zatrzymałeś :) Pogoda niesprzyjająca, mnie niestety ten wiatr przewiał i znowu muszę odstawić rower na kilka dni....
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"