Wyjazd jak zwykle przed pracą, znów trasą kombinowaną, czyli najpierw na wschód, a żeby potem nie wpaść w remonty i objazdy, to w tę i z powrotem Wartostradą.
Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Starołęka -
Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Konininko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Wartostrada w tę i z powrotem - Dolna Wilda - Las Dębiński - dom
Mój ulubiony widok z północnej Wartostrady: A tu już słabszy, z nowej kładki. Przy okazji dowód na to, że "sezon" się zaczął i pismo obrazkowe jest zbyt skomplikowane. Żuraw się pod drzewkiem trafił. A przy okazji udało się chyba uchwycić majestat przyrody w ramach kontrastu. A na Dębinie pierwszy tegoroczny zaskroniec. I do razu XL :) Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (5)
No właśnie, tu może skończyć się tak samo... Wjeżdżam na kładki tylko po to, żeby sprawdzić, czy nie ma śladów po kolizjach. Na razie są... odchody. W sumie rozumiem :)
Przeszklone barierki faktycznie ogarniają widok. Szkoda ino faktycznie ptaków. Sam walczyłem o naklejki na Centrum Przesiadkowym bo w hasioku były tam ino flaszki po małpkach i zdechłe gołębie ;/
Marecki - dzięki :) Tak, wyglądał na nieźle najedzonego. Ta barierka to pułapka na ptaki, bo mogą się o nią rozbijać. Na czas powstawania kładek budujący zostali przymuszeni do naklejenia pasków zabezpieczających, po otwarciu miasto temat olało... :/
Kolzwer - oczywiście, że będzie syf, mimo monitoringu :) Ostatnio już gówniarze łazili po dolnych elementach i jakoś nikt ze służb nie zareagował. Wow, zazdro za netoperki :)
Ciekawe, czy ta kładka będzie tak nieźle wyglądaćw polskich realiach za dwa-trzy lata. Tak apropo's wiosennych zwierząt na nockach widziałem już latające nietoperze.
Graty za pierwszego zaskrońca w tym roku. Wyżarty. Nie spotkałem ich jeszcze, choć zapewne już szeleszczą i w moich podrzepińskich krzakach. To co mi się jedynie podoba na tej przepłaconej rowerowej przeprawie przez wartę, to przeszklona barierka.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"