Ależ paskudnie dzisiaj wiało... Oczywiście z północy, czyli najgorzej, bo mocno i zimno. Walki o choćby przyzwoitą średnią u siebie nie odnotowałem.
Wyjazd oczywiście poranny, przy wizualnie pięknej aurze, bo słońce dawało konkretnie. W realu wyglądało to ciut gorzej :)
Trasa kombinowana, z Warrostradą w tę i z powrotem, oczywiście z olaniem kładek berdychowskich, bo na co one komu?
Czyli: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Minikowo - Starołęka - Wartostrada do Bałtyckiej - Wartostrada do Hetmańskiej - Dolna Wilda - dom.
Fotki jedynie symboliczne: Ze zwierzaków sarenki... ...młoda wrona siwa... ...oraz pierwszokwietniowy wilk z Dębiny :) Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (4)
Marecki - odrabiam zaległości, więc ten zimny wiatr to był z aktualnej perspektywy mały pikuś :) Akurat ten samolot leciał treningowo nad Dębcem, rzadko widuję te regularne, w przeciwieństwie do F16, który masakruje niebo i uszy regularnie mieszkańcom południa Poznania. To nie Paint, tylko zabawa telefonem :)
Kolzwer - zazdro za spanie :) Dzięki, a co do do wilka to oczywiście takie było moje przesłanie na Dzikiej Dębinie :)
JPbike - nie było, ale bym chciał :) No cóż, to zdjęcie z wilkiem miało swoje przesłanie na Dzikiej Dębinie i spotkało się ze sporym poparciem :)
To u mnie też wiatr a do tego jeszcze niebo zasnute chmurami praktycznie cały dzień, ale ręki nie dam sobie uciąć jak było pomiędzy 7 a 12, bo spałem :)) Ujęcia z wroną siwą świetne! Taki wilk przydał by się tam na tych wszystkich chcących usłać ścieżki Dębiny asfaltem.
To samo u mnie co na Twoim wstępie. Zimny wiatr. Kurde zazdroszczę i bliskości lotniska, z teleobiektywem to bym kosił te wszystkie stalowe ptaki. Sroka pocieszna. Wilk z painta też się liczy, graty xD
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"