Na sam koniec wyprawa Czarnuchem, bo wciąż mokro i raczej średnio szosowo. No i wietrznie, więc to było człapanie, nie jazda.
Musiałem pojawić się dzisiaj w pracy, więc żeby zdążyć wykonałem ponownie kursik kombinowany: Dębiec - Las Dębiński - Dębiec - Świerczewo - Fabianowo - Plewiska - Gołuski - Głuchowo - Chomęcice - Rosnowo - Komorniki - Wiry - Luboń - Dębiec - centrum.
Najbardziej po powrocie bolało mnie... gardło. Takiego natężenia debili i bezczelnych gazeciarzy nie odnotowałem dawno - jeden na szczycie wiaduktu specjalnie wyprzedził mnie na milimetry pędząc na moje oko grubo ponad setkę, bo potem jeszcze popisać się driftem na zakręcie (poszła wiązanka, gdzie głównym bohaterem było porównanie do, hmm, mało rozgarniętego męskiego organu płciowego), a potem w Luboniu kretynka nie mogła poczekać tych 30 sekund, żeby wykonać bezpiecznie manewr, tylko oczywiście musiała zrobić to tak, że gdybym zdążył to lewym palcem mógłbym rozwalić jej lusterko (tu dowiedziała się o swojej cnotliwości i sposobie prowadzenia się). Ludzie, czy naprawdę nigdy się nie nauczycie się myśleć o innych????
Było jednak też trochę spokoju podczas kręcenia po moim ukochanym lesie, gdzie spotkałem znajoma czaplę, dość zamyśloną. To w sumie nie koniec spotkań ze znajomymi :) A reszta to już widziane z daleka: sarenki... ...żurawie... ...oraz myszołów, który zrobił to, co lubi najbardziej - zwiał dokładnie w momencie, gdy starałem się cyknąć zdjęcie :) Rok kończę z wynikiem 20 000 plus, ale ile dokładnie - cholera wie. Jak znajdę czas to w końcu pododaję zaległe powroty z pracy i może wyjdzie mi jakiś wiarygodny wynik.
Spokojnego, zdrowego i rowerowego 2025 życzę! :)
Komentarze (10)
BUS - skąd ja to znam? :) Ty jesteś pewny, że on widzi, trzymacie kontakt wzrokowy, jesteś uprzywilejowany, gdy nagle... pełna rura, jakby świat nie istniał! Wschodnioeuropejski fenomen mentalny.
Spokoooojnie, dzisiaj dziadzia czekał 30 sekund aby wyjechać z parkingu patrząc na mnie aby........ wykonać ruch do przodu tuż przed moim kołem xD osrałem go zimnym kałem xD
Najlepszości dla Ciebie i wszystkich tu bywających, jak najmniej strzelania dziś i w całym roku dla wszelakich zwierzaków, a dla strzelających idiotów i tych, co uważają, że tylko oni są na drodze - długotrwałego rozstroju żołądka po noworocznym spasaniu tłustych kałdunów :)
Zauważyłem siedząc "na wieży", że kierowcy jakoś tak dzisiaj wyjątkowo szybcy, a ruch też całkiem spory, nie ryzykowałem i wracałem wariantem po asfaltowych śmieszkach. Dobrze, że natura i zwierzaki to oderwanie się od tego wariactwa.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"