Wczoraj było paskudnie, więc - zgodnie z logiką - dzisiaj było jeszcze paskudniej :)
Na tyle, że musiałem jechać Czarnuchem, bo mżyło. W sumie wyjątkowo mi to pasowało, bo była okazja, żeby przetestować nowy amortyzator. No i powiem szczerze, że jestem mega zadowolony, bo działa płynnie, a co najważniejsze - nie ma ryzyka, że nagle wyląduję ze szczęką na asfalcie :)
Trasa lekko kombinowana, z nawrotką, bo istniało opcja, że będę musiał wcześniej być w pracy (na szczęście tak się nie stało): Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Szreniawa - Komorniki - Plewiska - Poznań - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Pokręciłem się po Dębinie i spotkałem znajomą czaplę. A na trasie kibicował mi mazurek. No i generalnie bez światełek nie było co się dzisiaj ruszać. Dystans zawiera dojazd do roboty.
Komentarze (11)
Hehe, ta piosenka ryje dziób :)
Jednak naprawdę przerażający jest oryginalny teledysk :)
U mnie drugi już dzień z rzędu prawie bezchmurne niebo i słońce, tak zauważyłem, że to taki standard pogodowy jak mam nocki, bo jak człowiek ma czas, żeby pokręcić dziwnym trafem pogody akurat nie ma dobrej... :)) Mazurek elegancko uchwycony!
Pogoda dociera ostatnio do mnie z zachodu z jednodniowym opóźnieniem, więc mogę podejrzeć u Ciebie, co będę miał jutro... prognozy rzeczywiście potwierdzają ;-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"