No i jak tu nie być przesądnym? Niby piątek trzynastego to mit, ale czasem zadziwiająco przyciąga pecha.
Może tu w sumie też być moje gapiostwo, ale bardziej stawiam na fatum :)
A o co chodzi? Ano o pierwszą tej zimy glebę. Na zakręcie przy wjeździe na śmieszkę, na szczęście przy niewielkiej prędkości, bo to był sam początek wypadu. W sumie się nie spodziewałem takich przygód, bo co prawda w nocy padało, ale nad ranem było już trochę powyżej zera, więc wydawało się bezpiecznie. No właśnie, wydawało.
Ja cały, a co najważniejsze - rower też (tylko lekko skręcony baranek, jakoś skorygowałem). Minus - rozwalone kolano, rozdarta kolarska bluza przeciwdeszczowa i jedna rękawiczka. I tak mały wymiar kary.
Było szaro, ale żurawie wypatrzyłem. Jeden udawał strusia. Kruk też czuwał. Dębina posiadała przebłyski słońca, choć niewyraźnie. No i niestety rozpoczęła się kolejna rzeź - budowa nowej drogi z poznańskich Krzesin przez Koninko do Borówca... :( Może i nie będzie drzew, ale za to asfalt. Szkoda, że reklam nie usunięto. Dystans z dojazdem do pracy, ale Czarnuchem, bo musiałem oddać na serwis zapowietrzony hamulec przedni.
JPbike - wierz mi, że unikam gleb zimą co najmniej kilkadziesiąt na sezon, sam się sobie dziwię :) Tu mnie przerosło połączenie niewielkiego krawężnika ze skosem i niewidocznym oblodzeniem. Jakbym jechał czołgiem, też pewnie bym wpadł w lekki poślizg :)
Meteor - zazdro :) Moje kolano już się goi, nowe ciuchy zamówione, bywa. Koszty rowerowego uzależnienia w kraju, który nienawidzi rowerzystów.
T-kingu, codziennie kręcisz i powinieneś dawno temu mieć opanowaną sztukę zarówno oceniania przyczepności, jak i ratowania się w takich sytuacjach - w Twoim przypadku to łatwiejsze, bo jeździsz bez SPD-ów i wystarczy podeprzeć nogą o podłoże jak to robią w wyścigach żużlowych :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"