Znów się wyspałem. Normalnie nienormalne szaleństwo :)
Wyjazd jakoś przed południem, w warunkach średnich - pochmurno, choć z przebłyskami, niezbyt zimno, ale dość silny wiatr skutecznie niszczył komfort jazdy. I moją średnią.
W końcu udało mi się zobaczyć na żywo nowy mural z poznańskich Krzesin. Szacun, dobra robota. Dawno mnie nie było w Krzyżownikach... Przynajmniej podglądanie tej rzezi mnie ominęło :( Wspomniany przebłysk. Czapla dowodem na to, że wiało :) Były też sarenki. Cóż, przynajmniej dzisiaj nie zmokłem. Zawsze coś :)
Komentarze (6)
Lapec - o tak:( Specjalnie postawiłem ten rower w ten sposób, żeby pokazać jak wiekowego olbrzyma skasowali :(
Meteor - i to niezależnie od władzy. Miało być lepiej, a jest to najmniej tak samo źle :/
Kolzwer - dzięki za sarenki, mural nie jest moją zasługą :)
Andale - spokojnie, to na terenie szkoły, więc prędzej zapali się od fajek i zabrudzi się wymiocinami po tanim alkoholu niż jakiś idiota to zmasakruje swoją "sztuką" :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"