To największy plus tego dnia. Niby mała rzecz, a cieszy.
Wyjazd lekko po jedenastej, szosą, bo przecież prognozy twierdziły, że będzie pochmurno, ale bez opadów. Więc... gdzieś na ósmym kilometrze zaczęło mi lekko kropić na kask, a potem było już tylko gorzej, bo zaczęło zacinać coś między solidną mżawką a deszczem. O czym może zaświadczyć Jacek, który mnie wypatrzył gdy zrobiłem sobie przerwę na legalne korzystanie z telefonu, wafelka oraz dodatkową porcję wilgoci na ciuchach :) Milo było zobaczyć :)
Bohaterem dnia był... paw :) Siedział sobie taki na płocie i nawet dał sobie zrobić zdjęcie z bliska komórką. Zdziwko. Reszta fotek jedynie symboliczna. Pralka była zachwycona po powrocie :)
Komentarze (8)
Lapec - nawet bym się ucieszył, miałbym fajny filmik :) Ha, pod kaskiem mam kominiarkę, polecam ten patent :)
Meteor - oby, ten był nad wyraz kulturalny i się nie puszczał :)
Marecki - hehe :) On był blisko gospodarstwa, więc pewnie nauczony bardziej ludzkiego szoku niż agresji :)
JPbike - do następnego :) W sumie tak, to mój ulubiony kolor, więc wciąż liczę na zimorodka lądującego mi na ramieniu :) A co do pogody - niedokładnie zerkałem :(
Kolzwer - ja też je widuję w parkach, ale na "dzikiej" wsi po raz pierwszy :)
Huann - dokładnie :) Weekend bez pawia weekendem straconym dla rodaków :)
Ano, miło było :) Ten paw zgodził się na fotę z bliska zapewne dlatego że kolor Twojej kolarskiej kurtki jest podobny ... :) Ja o mżawkowej pogodzie wiedziałem - rankiem na meteo.pl widniały wysokie pomarańczowe kreski (mgły).
Gdy bażant przeleci zimorodka, albo odwrotnie :) Pewnie nawiał, a może jakaś luźna hodowla. Parę lat temu w Bobrowym ogrodzie miałem strusia - kazuara, więc egzotyka bywa spotykana w niespotykanych miejscach :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"