Chciałem się dzisiaj wyspać na cały przyszły tydzień, ale nie było jak. No to się wyspałem na dziś :)
W związku z tym wyjazd nastąpił dość późno. A w sumie to bardzo późno - w okolicach 11.30.
Najważniejsze, że było całkiem ładnie. W Poznaniu mgły, ale już na granicy miasta nagle pojawiło się słońce, do tego nie wiało mocno (!). Jak na grudzień idealnie.
Wszędzie mgły, a tymczasem na styku poznańskiej Głuszyny oraz Babek... słońce. Szok niedowierzanie :) Kruki też wydawały się zdziwione. W Kamionkach również nagłe oświecenie. Generalnie fajnie było :)
A po południu sytuacja na Dębinie wyglądała już tak:
Komentarze (6)
Miciu - miasto wyostrza wszystko prócz płuc :)
Kolzwer - a tak, to całkiem (niestety) logiczna teoria :)
Lapec - też mam taką nadzieję, jak będę miał okazję do przebadania płuc się okaże :) PS. no wiem, kurde, kurde, dzięki za potwierdzenie :)
Andale - hehe, fakt, czasem rzeczywistość okazuje się lepsza od złych prognoz :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"