Warto się było pomęczyć, żeby znów zobaczyć kawałek wiosny. Takiej na plus pięć. Stopni :) Na Jeziorze Lusowskim skromnie, sporo kaczek i kilka łysek. Po drodze taka impresja z wroną. A nad głową Rajanek :) Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (8)
Jestem za :)
Choć to chyba gorczyca, nie rzepak. Nie śmierdziała :)
JPbike - hehe, aż tak to nie :) Zdjęcie zacne :) To jest właśnie to, że wiatr wybiera sobie porę dnia do kumulacji zła, niestety najczęściej moją dyżurną :/
Ojejku, huraganowy wiatr był? Taki mocny że targało T-rek(s)-em? :) Ja nie wiem bo w Twojej porze kręcenia w robocie byłem, a spacer na zewnątrz (do monopolowego) odbywałem ok 19-tej i nic nie wiało ... :)
Niebo fajnie wyglądało, u mnie w sumie była taka słoneczna godzinka nawet z całkiem błękitnym niebem... jak siedziałem w pracy :) Pakiet fot świetny! ;)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"