Nudy i szarość, dobrze, że chociaż myszołów zapozował. Poza tym aura do zaśnięcia. Za to po południu już kolorowo, ale nie rowerowo :) Jak co (prawie) roku z okazji Katarzynek w poznańskim Zespole Szkół Komunikacji odbyła się wystawa makiet i modeli. Uwielbiam tę imprezę, tym razem termin mi pasował, więc nawiedziliśmy to miejsce. Tego nie ma co opisywać, to trzeba zobaczyć. Wielki szacun dla ludzi, którym się chce bawić w taką magię :) Genialnie spędzona godzina :)
Komentarze (13)
Oj, ja na styku Tarchomina z Nowodworami pomieszkiwałem jakoś w 2001-2004 :) Inny świat to był, ale Warszawę z tych czasów uwielbiam :)
A, z tamtej strony ;-) To też zależy kiedy, bo od 2010 do Legionowa jeździła tam SKMka, a po 2011 sporo Elfów w barwach Kolei Mazowieckich tam jeździło.
Kolzwer - o tak, wiem o tym, spojrzałem na cenę wagonika: za to miałbym nową kasetę do szosy :) Dzięki :)
Meteor - dobrze wiedzieć :) Nie pamiętam, skąd (prócz punktu zero: Nowodwory, jeszcze dzikie, piękne, nad samą Wisłą) jechałem, bo mnie jak po sznurku prowadzono, ale całkiem możliwe ;)
Kolej w miniaturze i tworzone do niej makiety są wyjątkowe...cena takiego makroświata jest za to odwrotnie proporcjonalna do wielkości, bo za taki kompletny pociąg towarowy z makiety jest już niezły rower :)) Świetny pakiet fot!
No i faktycznie, ten zoom pozwala uchwycić coś, co zaraz ucieknie, niestety kosztem jakości. W życiu nie będę w stanie zrobić tak ostrych ujęć, jak te Twoje. Coś za coś...
Lapec - zasugeruję za rok :) A co do kibli to specjalnie tę gablotę uwieczniłem, od dziecka jestem miłośnikiem najbardziej prorowerowych składów w historii kolei wschodniej Europy :)
Meteor - dzięki, starałem się uchwycić choć fragment tej magii :) A ta mazowiecka wersja kibla jest chyba jedyną, którą nie jechałem, choć mogę się mylić, bo zdarzyło się (pomieszkując dawno temu w Wawie) kilka razy korzystać z kolei, na przykład jadąc gdzieś w Kampinos :)
JPbike - to nie makieta, to MAKIETY :) Około dziesięć różnych :) Hehe, dzięki za wspomnienie o moim foceniu, tu było łatwiej, bo jakoś bliżej i tylko telefonem :) W szafie już nie mam, ale PIKO było obowiązkową zabawką po powrocie ojca z saksów w DDR-ze jakoś na przełomie lat 80. i 90. :)
Genialna ta cała makieta, nawet Twój styl focenia w postaci wykadrowania zwierzaków i wycinki pasuje :) Muszę kiedyś tam wpaść, bo przypomniałeś mi że mam w szafie kolejkę elektryczną w skali TT, kupioną jeszcze za komuny :)
O, fajne te makiety, chętnie bym zobaczył to na żywo z bliska... ale na zdjęciach też ładnie wyglądają :-) Widzę, że kibel jest w kilku klasycznych malaturach, w tym najstarsza żółto-niebieska, wtedy się na niego mówiło "żółtek". Jest też w barwach Kolei Mazowieckich, takie były np. u mnie na zdjęciach w ostatnim wpisie, tyle że zmodernizowane.
Fajnie :). Nawet "piętrusa" dali heh. Największy sentyment jednak za kibla => EN57 zawsze na fali :D. Jeden taki (zielono-żółto-biały) jeszcze u nas jeździ na trasach do Tychów lub Raciborza ;]
Dokładnie, tam by trzeba być przez cały dzień i odkrywać nowe smaczki. Taką wystawę przygotowuje się cały rok, jest kilka sal, a wszędzie magia :) Dodam, że nad jedną z makiet latał bociek na magnesie, kurczaczki ćwierkały, a ognisko w jednym z miejsc się żarzyło :) Cuda!
Super, super mikroświat. I nie tylko kolejowr modele jako takie, ale wszystkie te historie towarzyszące - jest nawet pani na rowerze z przyczepką :D Kingsajz dla każdego!!!
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"