Na szczęście nie był jakiś wielki, nie sparaliżował miasta, ale - jak się okazało - jeszcze w dzień część dróg było ciut śliskich, szczególnie na wiaduktach, więc jechałem bardzo ostrożnie. I oczywiście powoli, lecz to bardziej zasługa wiatru. Lekko się odzwyczaiłem od zimowych warunków, lepiej było dzisiaj wybrać coś cięższego pod tyłek, no ale mądry kolarz po szkodzie :)
Ładnie było. Żurawie lekko zaskoczone. Czapla też. A tak wyglądał Dębiec w nocy. Moje wolne dni to... brak czasu. Od poniedziałku do dzisiaj ciągle coś. Wczoraj wieczorem jeszcze - jak co roku - koncert dobrych znajomych z Krakowa w Auli UAM. Lubię to miejsce, bo i klimatyczne, i zawsze dobrze nagłośnione. Może jutro w końcu odpocznę :)
Lapec - widziałem, cały wieczór poświęciłem na nadrabianie zaległości, w większości się udało, choć lekko nie było :) Dzisiaj wziąłem coś z bieżnikiem, faktycznie lepiej :P Gratki za zostanie ziomalem czapli :)
Taka, czyli malownicza, ale i przejezdna, niech będzie :)
Tu aktualnie znów sypie, więc jutro będzie zapewne dzionek na odkopywanie... się z BS-a :) Chyba że znów coś z zaległości będzie pilniejsze, co jest całkiem możliwe.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"