W końcu zza chmur dało się cokolwiek kolorowego zauważyć. To akurat zasługa tej cholery z pierwszych akapitów :) Koło Konarzewa natrafiłem na olbrzymie stado maruderów, bo żurawie już dawno powinny być w drodze. A może zdecydują się zostać u nas? A jutro ma spaść śnieg :/
Lapec - ja i marudzenie? No przecież to się w ogóle nie łączy :P Nic się nie upiekło, w nocy padało, teraz zresztą też to białe cholerstwo sypie. Piekarnik chętnie Ci oddam, niech latem będzie tylko Twój i fakultatywnie dla innych zainteresowanych :)
Kolzwer - biorąc pod uwagę, że wpadł właśnie przymrozek... cholera wie :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"