Deszczowe chrapanie

Niedziela, 17 listopada 2024 · Komentarze(2)
Wyspałem się - to największy plus tego dnia :) Minus był jeden - padało. Przynajmniej wtedy, kiedy już wstałem. Wcześniej nie wiem, no ale cóż... :)

Wyjątkowo zjadłem śniadanie i nigdzie się nie spieszyłem. Fajne to. A w końcu ruszyłem, gdy "tylko" solidnie kropiło. Czarnuchem, który dawno nie był na dłuższym spacerze.

No i przejechałem swoje, choć to była walka o każdy kilometr, tak wiało. Średnia nie istniała.

Pola, pola, pola, czyli znów ta sama trasa: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.

Myszołów z lekkim ADHD się trafił :)
Zaciekawiony myszołów
Myszołowowi zbiera się na wymioty :)
Myszołów się prezentuje
Jeden w locie wpadł.
Myszołów w locie
No i znajome żurawie.
Znajoma rodzinka
Młody żuraw
No i obowiązkowa rowerówka.
Rowerówka w deszczu
Przeżyłem :)

Komentarze (2)

Hehe, z pozowaniem to niewiele miało wspólnego, zauważyłem go podjeżdżając pod wiadukt, więc łamiąc lekko przepisy się zatrzymałem za barierką i udawałem, że mnie nie ma. Gdy tylko wychyliłem kask, już myszołowa oczywiście nie było :)

Trollking 00:51 środa, 20 listopada 2024

Myszak na słupie fajnie pozował, przynajmniej nie ma oklepanego ujęcia :))

Kolzwer205 19:13 wtorek, 19 listopada 2024
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa iwkaz

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]