Wyjazd przed pracą, na jednej kawie (i to przestudzonej, bo ciepłego ciągle jeść i pić nie powinienem) i ze średnią motywacją. Bo aura "taka se", nawet mżyło.
Jeśli chodzi o trasę, to powrót na zachodnie pola: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań.
Wpis ratują dzisiaj żurawie, a było ich sporo. Na szczęście :) Widoków brak. Tak samo jak słońca. Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (5)
Kolzwer - no w sumie masz rację :)
Lapec - hehe, no ale mimo wszystko wolę chłodną kawę niż cypryjskie upały :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"