Zdjęć niewiele, więc wczorajsze kadry z Dębca idą na pierwszy ogień. Koszmar z ulicy... 28 Czerwca 1956 roku :) I innych w okolicy. A to już z dziś. Szaro, buro i sarenkowo. A po południu czeka mnie atrakcja w postaci wyrywania zęba. Jak przeżyję to tu wrócę :)
Komentarze (6)
Lapec - też prawda :) To była siódemka (z małym plusem), więc blisko, niestety. Ta wizyta mi tylko przypomniała, że jak się oleje temat, to potem jest gorzej. Niby człowiek wiedział, ale... wiadomo jak jest :)
Kolzwer - dzięki :) Obyś się nie musiał przekonywać, tego życzę :) Jednak warto co jakiś czas kontrolować, bo może to być ostateczność - na przykład ten ząb był po kanałowym iks lat temu, ale się w międzyczasie popsuł i klops. Ale urwał!
Ja póki co z rwania pamiętam tylko mleczaki i jak najdłużej nie chcę wiedzieć jaki to efekt przy stałych, a słyszałem, że wrażenia są podobne do kanałówki, tylko tak w ostrzejszym wydaniu.
Trochę jakbyś mieszkał w innym kraju, bo u mnie wczoraj i dziś bezchmurnie, słonecznie, a i mgieł ani śladu. Minusy? Tak, nad ranem były ze dwa minusy Celsjusza ;-)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"