Wyjazd późny, bo o 11:30. Ale to w sumie dobrze, że już nie ma lata, bo wtedy wyjazd o tej godzinie oznaczałby przejazd przez rozgrzany piekarnik. Tym razem panował chłodek z dodatkiem wiatru, który powodował, że emerycka jazda była jedynym rozsądnym rozwiązaniem.
Wydarzenie dnia - pojawiły się muflony! :) Co prawda na razie w oddali i szybko się spłoszyły, ale jest szansa, że w przyszłości uda się je lepiej uchwycić. Czapla gratis. Aura nawet spoko, choć lekko zmarzłem. Fajnie było mieć czas na cokolwiek :)
Kolzwer - szkoda, że daleko były, bo stadko ujęte by zostało lepiej. Jeszcze się dobrze nie znamy, więc szybko zniknęły. Mam nadzieję, że się do mnie kiedyś znów przyzwyczają :)
Lapec - oby się tak nachlali, żeby mieli permanentnego kaca do końca życia. Ich życia :) O tak, jestem za 15-20 stopniami przez cały rok! :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"