Z wyspania się nici, czyli wrócił stan prawie codzienności :) Wyjazd po ogarnięciu porannych ważnych spraw, ze świadomością, że dzisiaj nie poszaleję, bo czeka mnie jazda przez miasto.
Trasa miała być inna, ale w sumie wyszła taka: Dębiec - Świerczewo - Kopanina - Junikowo - Skórzewo - Wysogotowo - Batorowo - Sady - Kobylniki - Rogierówko - Kiekrz - Psarskie - Strzeszyn - Wola - Smochowice - Bułgarska - Górczyn - Dębiec. Czemu? Bo tak :) Lubię życie na krawędzi :)
Strzeszyn nawiedzony z jednego ważnego powodu. Najpierw jednak te milsze dla oka widoki... ...by przejść do spalonego niedawno przez (jeszcze) nieznanych sprawców mola. To albo dywersja, albo głupota. Lub jedno i drugie.
Z atrakcji jeszcze wiatrak z poznańskiego Rogierówka. Jedzie się do niego takim sympatycznym podjazdem :) Ze zwierzaków gołębie... ...oraz sarenkowe śpiochy. Do pracy Heksą, częściowo przez Dębinę. Wszędzie korki, szczególnie przy nekropoliach.
A skoro przy cmentarzach jesteśmy... Małą gównoburzę zrobiłem :)
Huann - oczywiście. Albo ktoś przesadził z procentami będąc w środku. W sumie... nie żal :) Hehe, faktycznie, najbardziej w polskich realiach pociesza, że mogli go zrobić na polskie śmieszki :)
Kolzwer - ja wiedziałem, że końcówka będzie spalona :) Sarenki w takich pozach będą widywane coraz częściej. Nie obrażajmy Barbie :)
Widoki na wstępie przyjemne, nawet patrząc na nie można zapomnieć, że to był już chłodniejszy dzień. Pożar pomostu obstawiał bym, że wydarzył się po jakichś używkach lub większej ilości alko. Sarny idealnie wpasowały się w otoczenie :) Ostatnia kwestia - po renowacji trochę przypomina mi jakąś figurkę z Barbie...
W moim parku ToiToi zaliczył z nieznanych powodów glebę. To pewnie wina jakichś helo-winowych duszków ;/
Jeżuś faktycznie kiczowaty, ale doceń brak pozłótki! Mogli też go np. obłożyć sajdingiem, albo zrobić mu nader rowerowy cokół z kostki Bauma ;P Do tego Korona Ledowa: niech błyska z bliska jak płyta lotniska!
Meteor - no tak, mogło to być i chęć ogrzania się przy grzaniu :) Oby dotarli do tych gnoi... Polska weekendowa nie zaskakuje - zawsze coś albo ktoś ucierpi :/
Marecki - tak, są strasznie senne, łatwe do focenia :) Jezus Kicztus :)
Uff, chyba nadrobiłem zaległe komentarze. W najbliższych dniach zabiorę się za wpisy.
"To albo dywersja, albo głupota. Lub jedno i drugie." - albo był weekend :-/ U mnie ostatnio poweekendowo, przykładowo też jakieś powyrywane szczebelki w barierce mostku, czy wygęte/poprzewracane znaki drogowe (jeden, to mógł być powypadkowy, ale nie trzy-cztery po kolei).
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"