Rozpoczął się nowy miesiąc, a ja wciąż jestem w niedoczasie. Ale powoli (baaaaardzo powoli) się odkopuję.
Dzisiaj musiałem przede wszystkim odespać - udało się.
Po wstaniu spojrzenie za okno i już wiedziałem, że lekko nie będzie. Wiatr hulał, chmury na niebie, jednym słowem aura do tego, żeby nie walczyć o wynik, tylko o życie :)
Wyjazd znów na pola na zachodzie: Poznań - Plewiska - Komorniki - Rosnowo - Chomęcice - Konarzewo -
Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec - Palędzie -
Gołuski - Plewiska - Poznań.
W tej szarzyźnie udało się wypatrzeć samca dzięcioła dużego... ...oraz drzewko szczygłowe :) Był też stary dobry znajomy, który domaga się głasków, a że ewidentnie rządzi w okolicy, to ma moc odganiania konkurentów :) No i jeszcze obowiązkowa rowerówka. Średnia? Szkoda gadać.
W moich rejonach dzięciołów pełno, nawet często je widuję, ale niestety nie mam obiektywu, który zapewni sensowne zbliżenie. Szczygłów za to bardzo dawno już nie widziałem, a ja już to pojedyncze osobniki, dlatego gromadka na drzewie najbardziej mi się podoba;)
Oj dawno już nie sfotografowałem dzięcioła. Słyszę je często w lesie, ale się chowają. Wygląda na to że najszybciej się to stanie w moim własnym ogrodzie, jak zacznę dokarmiać ptaki, czyli za jakieś 2 tygodnie.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"