Dało się nawet dzisiaj - ponownie - wytrzymać. Temperatura była do przeżycia, rzeź ma być jutro.
Z wiatrem już niestety nie dało się nic zrobić.
Wyjazd około dziewiątej, a trasa to powrót na południowo-wschodni szlak: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Na koncie mały sukces - udało się wypatrzeć sarenkę w trawie. No i trwa passa gąsiorkowa :) Dzisiaj samica. Na Dębinie kawałek cienia. Dystans z dojazdem do pracy, bo sobota pracująca.
Komentarze (4)
To przykład jak minus staje się mniejszy w konfrontacji z jeszcze większym :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"