Panoparówkowo
Dzisiaj jeszcze dało się wytrzymać, ale najbliższe dni zapowiadają się rzeźniczo.
Wiało mocno i ciągle w pysk. Tyle z nowości :)
Leniwy jestem, więc trasa dokładnie taka, jak wczoraj, wschodnia: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Czapury - Babki - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Borówiec - Kamionki - Szczytniki - Koninko - Jaryszki - Krzesiny - Minikowo - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Ostatnie cztery kilometry na flaku z przodu. Tu akurat bez zaskoczenia, musiałem od jakiegoś czasu dopompowywać, więc spodziewałem się, że jest jakaś mikro dziura. Po powrocie ją znalazłem - od strony felgi, czyli skutek tupnięcia o coś, zapewne na którymś z antyrowerowych wynalazków.
Facelia chyba już powoli przekwita.

Pod niebem pewnie chłodniej :)

W Kamionkach jakiś kochany synek niedawno widocznie celebrował dzień ojca :)

Wróbelki powoli zaczynają być uznawane za ptaki egzotyczne, więc wklejam.


Jeszcze Dębina i tańczące drzewa, czyli cichy kawałek cienia.

Dystans z dojazdem do pracy.








