Generalnie mało się wydarzyło. Więc na dzień dobry mój sukces z wczorajszego wieczora - udało mi się w końcu na Dębinie uchwycić bobra na żywo. Zawsze mi albo uciekały, albo były w wodzie, tym razem wyszedł na powalone drzewo i jest. Mam też inne ujęcia, jednak to na kolejną relację :) Wyszedł w dziwnej kolorystyce, ale to kwestia światła. Tu już fotki z trasy. No i na deser nocna pełnia. Dystans z dojazdem do pracy.
Dzięki :) One są mega asertywne, więc udało się tylko dzięki cierpliwości oraz wyjątkowo wyjścia bez Kropy na spacer. Jeśli w końcu będę miał czas na ogarnięcie filmiku, to obiecuję więcej ujęć :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"