W nocy była ostra burza, więc oczywiście nad ranem wszędzie na śmieszkach pojawiły się ślimaki. No cóż, znam rowerzystów i wiem, że mało który się nimi przejmuje, więc olałem średnią i trzy przeniosłem. W tym Yodę :) W Trzcielinie wiadomo kto :) Jeszcze rowerówka... ...i zaskoczona czapla, która udaje drzewo :) Dystans z dojazdem do pracy.
Komentarze (8)
Chyba wiedzą, że ja je lubię bardziej, niż one mnie :)
Ślimaki są genialne, staram się dbać o ich populację :)
Ależ Cię te zwierzaki lubią. Ślimaczki z tego co czytam regularnie przenosisz, brawo. Mi jednak najbardziej spodobała się siwa która wygląda jak z lasu wyszła xD
Nieskromnie napiszę (hehehe) że przez zaistniałą sytuację mam jeszcze chyba 26 dni urlopu (a jeszcze okolicznościowe dojdą) to nie wykluczam Sudetów - cycki same się nie podeptają przecież ;)
Adres znam, numer telefonu też. A na Dębinie zawsze miło ;). Teraz się tylko wyleczyć i załatwić upały ^_^
U mnie dzisiaj było tak, że jak wyjechałem na nasłonecznione polne drogi to termometr w Sigmie pokazywał... 40,7°C, dopiero w połowie trasy przyszła burza i ochłodziło się do około 25°C, ale stówka wykręcona - kiedyś na BS dodam :))
Malluky - to prawda, z bezskorupowcami jest problem, bo przenieść takie ciężko. Pozostaje slalom :) No i tak, 10 groszy ludzki wzrok nie przeoczy, przyszłe zwłoki owszem...
Lapec - jeśli jesień, to pewnie będę w górach, więc bardziej tam zapraszam :) Ale jeśli Poznań to oczywiście zapraszam po tripie - oczywiście u Ciebie z wiatrem - na małe wiadomo co ;) A mrozy były całkiem ok :)
Jak wszystko pójdzie dobrze, to na jesień zawitam do Poznania. Wtedy będę ci pisał gdzie jadę, bo tam nie wieje :D. Chyba że w plecy ;). Możesz też Ty mi pisać gdzie jedziesz, to pojadę w drugą stronę :D
Spróbuję nie przywieść śniegu z gór ;)). Upału w październiku nie wykluczam ;))). Chociaż? ^_^
Też mi się zdarza przenosić ślimaki, ale jak już to winniczki. Te brązowe bez skorupki olewam, niech sobie łażą. Ludzie z reguły nie zwracają uwagi na to co żywego jest pod nogami czy kołami. Bo jak kasa leży to każdy się schyli :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"