Wypad niedzielny miał być z założenia relaksem, a finalnie jechało mi się gorzej niż w niejeden dzień roboczy. Poczynając od pieszych, którzy przy targowisku Sielanka na Opolskiej czują się niczym panowie świata nawet na środku ulicy, przez wszystkie możliwe czerwone światła zaliczone w Luboniu, a kończąc na gazeciarzach i bezmyślnych rowerzystach. Na piątym kilometrze byłem tak zmęczony psychicznie, że stwierdziłem, że jadę emerycko i nawet się nie staram.
A na polach rządził wiadomo kto :)
Trasa zachodnia: Poznań - Luboń - Wiry - Kormorniki - Szreniawa - Rosnowo - Chomęcice -
Konarzewo - Trzcielin - Lisówki - Trzcielin - Dopiewo - Dopiewiec -
Palędzie - Gołuski - Plewiska - Poznań. W końcu spotkałem znajomą psinkę, jak zwykle ekspresyjną niezmiernie :) Zwierzakowo słabo. Niewyraźne żurawie w oddali... ...oraz wróbelek. Są, wciąż są, co cieszy.
Komentarze (6)
A ja będę gołębi bronił, bo one nie są winne, że srają na auta, gdyż robią to demokratycznie - tak samo na starego golfa, jak i na wypasionego SUV-a :) Gdzieś to robić muszą. Mnie wkurzają tylko jak próbują się zimą wcisnąć w mały plastikowy karmnik dla wróbli, mazurków i sikorek, który mam na szybie - choć gracja, z jaką to robią jest w sumie urocza.
Czyszczenie parapetu wiosną to inny temat. No ale trudno. Sami zaprosiliśmy gołębie, szczury czy dziki do miast, syfiąc i śmiecąc na potęgę.
Polecam się nie wkurzać na te ptaki, tylko je spokojnie poobserwować - szczególnie gdy starają się gdzieś zrobić gniazdo. To mega troskliwi rodzice. Myślę, że wtedy je polubisz :)
noo, jak czytałam niedawno artykuł o wróblach to się zdziwiłam. Za dziecka ich kupa było na osiedlu, a teraz to tak w sumie ich mało. Mogłoby być tak z gołębiami, bo ich nie cierpię. Nie tylko, dlatego że mi srają na auto, ale są wkurzające. Jak widzę ludzi dokarmiających je w Krakowie to mnie coś biere
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"