Na godziny popołudniowe zapowiadano opady, ja jednak jechałem jeszcze w pięknym słońcu. I niestety znów w towarzystwie - fenomen - wmordewindu przez jakieś 90% drogi.
Ulubiony widoczek z Lisówek obecny. Skromnie ze zwierzakami - tylko kopciuszek. Reszta ukryta w coraz wyższym zbożu. Za to na Dębinie cudowna niespodzianka - pojawiły się młode gągoły! Rewelacja :)
Komentarze (6)
Gegegegeneralnie nie moggggę się nie zggggodzić :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"