Wyjazd po ósmej, jeszcze w słońcu. Deszcze przyszły po południu.
Trasa wschodnia, ale tym razem inna niż inne: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Krzesiny - Jaryszki - Żerniki - Tulce - Krzyżowniki - Śródka - Szczodrzykowo - Dachowa - Robakowo - Gądki - Koninko - Szczytniki - Sypniewo - Głuszyna - Starołęka - Las Dębiński - dom.
Szczodrzykowo oczywiście musiało zostać nawiedzone. Tam wciąż dorastają perkozy, a gęgaw jest od cholery i ciut-ciut. A w bonusie łyska z młodym oraz... żabką w tle :) A za rondem przed Borówcem, dokładnie w miejscu, gdzie dwa miesiące temu zrobiłem medialną aferę o wycinkę lasu pod jakąś kretyńską drogę, zdarzyło się... no co? Pana... Przypadek? Nie sądzę. Ten rok na panie stoi. Na szczęście poszło szybko, jednak ostatnie kilkanaście kilometrów to jazda zachowawcza, na niskim ciśnieniu.
Dystans z dojazdem do roboty.
Komentarze (11)
Kolzwer - link udało się odpalić, coś tam kasując :) Dzięki, do zapamiętania. Ja jednak wciąż się łudzę, że pół roku pecha, a potem pół szczęścia. Jak nie wyjdzie, to będę musiał kombinować...
Meteor - ale co ciekawe lecą opony na różnych rowerach. Stawiam na spisek. Możesz mi mówić Macierewicz :)
Marecki - pewnie by było, ale musiałbym montować to i na szosie, i na mtb. A tanie nie jest :) Inna sprawa, że pewnie szajs robią z roku na rok coraz większy...
Niestety zwalam tu na kiepskie opony. Choć pany to złośliwośc przedmiotów martwych, aż tyle w ty roku, to nie tylko guma, ale też jej jakość. Myślę że dodatkowe zabzpieczenie od Kozlwera może być złotym środkiem.
Co do pany, ja stosuję od kilku lat takie wkładki do opon z dętkami, po mimo tego, że opona też ma własną wkładkę- Tannus Armour. Od kiedy je mam nie przebiłem dętki ani razu. Wstawiam link do tego, jak to wygląda (nie wiem czy wyjdzie przy moich informatycznych zdolnościach):
JPbike - z moimi zdolnościami przez zamontowanie takiej wkładki będę łapał jeszcze więcej kapci :) Poza tym mam oponę właśnie tej firmy, z wkładką już w oponie, więc zaufanie ograniczone :)
Andale - nie, przecież ona podobno jest w oponach antyprzebiciowych, które mam :) Co prawda tego nie widać, ale mam :)
Lapec - to nie drzewo, stawiam na wojsko, bo jak się okazało ono wylobbowało tę drogę po cichu, bo jak wiadomo czołgi oraz amfibie muszą mieć gładki asfalt, żeby gdzieś dojechać :)
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"