Było tak szaro i paskudnie, że nawet zwierzaki się pochowały. Może i dobrze, bo i tak nie miałbym kiedy zdjęć przejrzeć :) Tylko lisek do mnie podleciał :) Dystans z dojazdem do pracy przez Dębinę. A tam piękny okaz śliniaka luzytańskiego. Przystojniak, choć bezdomny :)
Komentarze (6)
Huann - już gratulowałem, ale nie zaszkodzi powtórzyć :)
Lapec - witam w klubie. Było tak pusto na drogach... Ale jeśli ma to załatwić komfort termiczny, to jakoś przeżyję :)
Fakt, w sierpniu na zmianę wiało, lało i prażyło. Normalnych dni było jak na lekarstwo, więc tym bardziej mnie zdumiewa, że zrobiłem w tym miesiącu najwięcej km-ów w bieżącym roku. Co nie znaczy, że dużo ;p
Marecki - jeden z wielu, które można rozjechać i się nad nim nie zastanowić. A że od dawna jeżdżę po deszczu slalomem, to zacząłem się interesować, co omijam :) Ten jest mega imponujący, skulił się podczas robienia foty, ale bez tego to taki mały wężyk. Aha, pies czy kot, nie ma różnicy - drapak pod brodą to sekret do zwierzakowego serca :)
Huann - barwy jesieni! A nie, to sierpień jeszcze! :) Był tak beznadziejny, że łatwo się pomylić...
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"