W nocy padało, pogodynki twierdziły, że tak będzie również i w dzień. Częściowo się myliły, na szczęście.
Czyli, po prostu, trafiło się jak ślepej kurze ziarno. Dwie godziny bez opadów, pełne szaleństwo. Choć na wszelki wypadek pojechałem wersją asekuracyjną, czyli najpierw glut, a dokrętka miała być opcjonalna. Udała się.
A kręciłem oczywiście Czarnuchem.
Trasa: Dębiec - Las Dębiński - Starołęka - Minikowo - Głuszyna - Sypniewo - Szczytniki - Koninko - Sypniewo - Głuszyna - Minikowo - Starołęcka - Wartostrada - Hlonda - Malta - Piotrowo - Wartostrada - Dębiec. A potem do domu.
Koziołek się trafił na granicy Poznania oraz Szczytnik. Dwie piękne sypniewskie (wciąż poznańskie) alejki zaliczone. Na Malcie ostatnio byłem, więc dzisiaj krótka wizyta. Tak, to część tylko dla rowerów. Jak widać. Mewy z kormoranami w dobrej komitywie. A na Wartostradzie zostałem zatrzymany. Pilna interwencja była. Głaskanie konkretnie :) Dystans z dojazdem do pracy. Już w mżawce.
Nasi rodzice czekający na wnuka/wnuczkę próbują być śmieszni i nazywają Pchłę swoją wnuczką, czyli w sumie naszym bombelkiem :P. Szkoda że "plusów" na takie puchate dzieciątko nie ma ;))
Sarenek by się u nie nadał - muszę gdzieś wciskać zdjęcie mojej domowej bombelki :DDD
Na Malcie coś kojarzę że to pod tą DDR-ką jest chodnik z zakazem rowerów. Przejazd kołem powodowałby pewnie ukamieniowanie, ale odwrotnie to przecież spoko xD
PS: Coraz większe ślimaki macie na tej Wartostradzie heh ;)
Meteor - na witaczach się nie znam, trzeba by zapytać kolegi Lapeca :) Kotek ze swoim podejściem zdecydowanie ma rację :)
Marecki - na mtb średnia nie ma znaczenia, tym bardziej, gdy spotyka się takiego kotka :) Dzięki, dzisiaj wyczytałem, że te aleje sadzono w połowie XIX wieku.
Może sarenek zatrudnił się jako witacz? Jako koziołek zastępczy... ;-) No tak, z cyklu: "gdzie ci się tak spieszy? Nie ma ważniejszej sprawy niż głaskanie" ;-D
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"