Wczoraj ze zwierzakami kiszka, dzisiaj już lepiej. Najfajniejszy był żuraw, który cierpliwie pozował nawet do paszportu :) Było też szpacze zbiegowisko, czyli szpakowisko. Oraz nieśmiała pustułka. Na polach wciąż dużo kółek :) Dystans z dojazdem do pracy, ale Czarnuchem, bo po lesie.
Bobiko - hehe, żadne AI, tylko szoszon, który zamiast walczyć o średnią ciągle patrzy na pola i lasy, a do tego wozi ze sobą plecak z aparatem :) Nie no, dzisiaj jeszcze było pod Poznaniem całkiem ok, od jutra jakieś fochy dopiero, nie moja wina! :)
Marecki - dzięki :) Żuraw dał się ładnie podejść, a szpaki widuję dziesiątkami na drutach, jednak jakoś wolę na "nieludzkim" drzewie.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"