Jeśli chodzi o temperaturę, to dzisiaj naprawdę było mega. Mimo że 25 stopni w normalnych warunkach byłby na styku mojej tolerancji termicznej, to biorąc pod uwagę ostatnie dni czułem się prawie komfortowo :)
Tylko ten cholerny wiatr. 100% wmordewindu nieźle mnie wymęczyło.
Windowsa odwiedziłem, dawno się nie widzieliśmy :) Niestety kiszka ze zwierzakami dzisiaj :( Z braku laku boćki. No i jeszcze rogalik nad Dębiną. Dystans z dojazdem do pracy.
Z tą temperaturą jest jak z przypowieścią o rabinie i kozie: wystarczy najpierw wprowadzić kozę na salony, a po jakimś czasie ją umieścić w przedpokoju, by odetchnąć z ulgą, mimo że normalnie każdy by miał dosyć mając kozę już w przedpokoju.
Jeżdżę, bo to kocham. I nie jest to jakieś tandetne hasło reklamowe podrzędnego sklepu sportowego. Na rowerze (z kilkoma przerwami podczas studiów i zaraz po) jestem od kiedy pamiętam. Teraz to być może jest już jakiś pozytywny nałóg - w tym momencie ukłon dla Żony za tolerancję :) aha, nie bywam na ustawkach, maratonach czy wszelakich Tór de Amatór - o wiele większą przyjemność sprawia mi wyprzedzenie kogoś na trasie lub porozmawianie z nim i wspólna jazda. Takie zboczenie :)
Okazyjnie używam kamerki i bywa, że coś czasem nakręcę i umieszczę na pewnym zupełnie nieznanym serwisie. Więcej w zakładce "Filmy, czyli jestę reżyserę"